Dobroczynność i publiczność

Thsuki_no_hikari_Mitoraj_PoznanCiągle powraca w mediach temat muzeum sztuki współczesnej, które miałoby pomieścić kolekcję Grażyny Kulczyk.  Przedsiębiorczyni chciałaby aby polskie państwo – lub któreś z polskich miast – zbudowało jej specjalne muzeum na tę kolekcję w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego. Tymczasem w Polsce mamy i nadal budujemy szereg publicznych muzeów sztuki współczesnej, które mają minimalne budżety akwizycyjne.  I to one właśnie potrzebują tej kolekcji, choć jak pisze Mikołaj Iwański w dzisiejszej poznańskiej GW wciąż nie wiemy do końca, co w niej się znajduje.

Szanuję osiągnięcia kolekcjonerki, jej  przedsiębiorczość, skuteczność, osobistą energię i zamiłowanie do kultury. Jednak jeśli dobro kultury istotnie jest jej celem to jak na rzeczywistą mecenaskę przystało podaruje tę kolekcję któremuś z istniejących lub budowanych muzeów. Tak to już jest, że to co prywatne podlega kontroli osobistej własności i gustu. Jeśli jest publiczne, podlega badaniom, nowym strategiom pokazu i produkcji wiedzy i jest obszarem działania specjalistów. Jest też ponadto wspólnym dobrem, własnością wszystkich obywateli i obywatelek. Może być trudno przełknąć taką zmianę, gdy coś się robiło osobiście i angażowało w to prywatne środki. Jednak żądanie aby polskie społeczeństwo zapłaciło jeszcze raz za to, co już sfinansowało poprzez powstanie silnej klasy wyższej w procesie prywatyzacyjnym lat 90, jest wymaganiem ponad stosowną miarę.

Prywatny mecenat w kulturze ma długą historię i jest związany z umacnianiem dominacji klasy posiadającej. W USA świetnie funkcjonuje dzięki odpisom podatkowym, do których uprawniają darowizny na cele kulturalne. Jednak tamtejsi mecenasi płacą podatki w tym samym kraju, w którym dofinansowują muzea, co jak wiemy nie jest przypadkiem najbogatszych polskich przedsiębiorców, żarliwych wyznawców optymalizacji. Dodajmy też, że odpisy tego rodzaju są także formą finansowania publicznego.

Powstanie publicznych muzeów w Europie, organizowanych i dotowanych przez państwo czy samorządy, to wielkie osiągnięcie kultury obywatelskiej. To oderwanie produkcji kulturowej od osobistego prestiżu finansujących. Jeżeli mamy mówić dziś o publicznej roli muzeum, o większym jeszcze otwarciu muzeów dla polskiego społeczeństwa i rzeczywistej służbie na rzecz wspólnego dobra, to musi się to odbywać poza obszarem osobistego interesu, kontroli i widzialności. Jeżeli zaś muzeum jest prywatne – to prywatne do końca. Sfinansowane i prowadzone ze środków prywatnych.

Nie wyobrażam sobie, że muzeum, któremu Grażyna Kulczyk powierzyłaby swoje zbiory, nie uhonorowałoby jej w sposób adekwatny do wagi jej darowizny. Ale myślę, że to maksimum tego, co powinno się wydarzyć. Budowa de facto prywatnego muzeum-pomnika jednej osoby ze środków publicznych byłaby niewłaściwa i w ostateczności zaszkodziłaby też ofiarodawczyni. Wierzę, że Grażyna Kulczyk jeszcze to przemyśli. Że spojrzy na to, jako członkini polskiego społeczeństwa a nie tylko klasy uprzywilejowanej.

 

zdjęcie „Thsuki no hikari Mitoraj Poznan” by MOs810 – Own work. Licensed under GFDL via Wikimedia Commons – https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Thsuki_no_hikari_Mitoraj_Poznan.jpg#/media/File:Thsuki_no_hikari_Mitoraj_Poznan.jpg

6 thoughts on “Dobroczynność i publiczność

  1. Aneta, to ciekawy temat. Jak jednak wynika z wywiadu z panią Kulczyk, ona chce zbudować to muzeum za swoje pieniądze, a oczekuje jedynie, że miasto czy Państwo przejmą – wcześniej czy później – jego utrzymanie. Ale ok, jeśli publiczne ma być publiczne i zdrowe, a prywatne prywatne i też zdrowe to faktycznie do końca – więc propozycja żeby kolekcja trafiła po prostu jako darowizna do jednego z istniejących już muzeów publicznych jest trochę jak łapanie dwóch srok za ogon:)

    Polubienie

    • Ale jak wiesz Łukasz ta rozmowa trochę już trwa i słyszeliśmy różne warianty tego pomysłu. Najważniejszą intencją mojego tekstu jest to, że mamy już w kraju muzea a ich zasoby są niewielkie, fundusze akwizycyjne jeszcze mniejsze. Wielka donacja mogłaby to radykalnie zmienić. Bardzo wielu prywatnych donatorów na całym świecie składa swoje kolekcje w istniejących muzeach. Nie ma w tym niczego dziwnego. Cieszyłabym się, gdyby tak właśnie stało się ze zbiorami naszej największej kolekcjonerki. Jeśli muzeum jest publiczne, to opieka nad tą kolekcją i tak jest ze źródeł publicznych finansowana, więc tak czy owak byłoby tu zaangażowanie publicznych środków tyle że na bardziej rozsądną skalę. Tu przychodzi mi też do głowy, że polskie publiczne instytucje mają wielkie problemy z kosztami stałymi. Więc tworzenie prywatnego muzeum i przerzucenie na podatnika utrzymania go wygeneruje problem dla innych instytucji w Warszawie a może i w kraju.

      Polubienie

      • Ale już tak zupełnie szczerze, budżety polskich muzeów sztuki współczesnej i instytucji publicznych kolekcjonujących sztukę współczesną od ładnych paru lat nie są takie małe. W zeszłym roku przynajmniej 10 mln złotych.
        Oczywiście, zgadzam się w pełni, że trzeba przede wszystkim wykorzystać potencjał tej infrastruktury, która już istnieje, zanim się zbuduje kolejne muzeum. Ale to dotyczy w równym, stopniu prywatnych jak i publicznych inicjatyw.

        Polubienie

  2. Pingback: Audain Art Museum – Karol Sienkiewicz

  3. Pingback: Plusy ujemne, plusy dodatnie | Pilne Muzeum

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s