Zawartość eksperta w ekspercie

img_3127

 

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego opublikowało na swojej stronie internetowej komunikat, w którym wyjaśnia przyczyny zerowej dotacji dla narodowych kolekcji sztuki współczesnej w ostatnim naborze. Jak wiemy, wkrótce po odrzuceniu w całości planów zakupowych czterech wiodących kolekcji muzealnych, wsparcia zostały pozbawione także propozycje zakupów do kolekcji regionalnych. Komunikat zdradza, co się stało. Otóż, choć MKiDN twierdzi, że „rozstrzygnęło” konkurs nie przyznając dotacji, w uzasadnieniu przyznaje się, że w istocie rzeczy po prostu nie rozstrzygnęło. Eksperci zakwestionowali bowiem sam regulamin konkursu. Będzie nowy regulamin i nowy nabór. Otwartym pozostaje pytanie, czy tak rozwiązana sprawa jest zgodna z procedurami. Pierwszy to chyba taki przypadek w ostatnim ćwierćwieczu, jeśli nie w historii w ogóle, żeby komisja podważała ogłoszony przez Ministra ważny konkurs, co oznacza wyrzucenie całej pracy wykonanej przez instytucje aplikujące do kosza.

Co nie spodobało się anonimowym ekspertom? Jednym z powodów było niezadowolenie z obowiązujących form dokumentacji planowanych do zakupu prac. Nie wystarczy już jedna stop-klatka filmu czy wideo. Eksperci chcą oglądać cały film. Kim są tajemniczy eksperci, którzy w takim stopniu nie są na bieżąco, że nie wystarczy im krótkie przypomnienie? Którzy nie uczestniczą w życiu artystycznym i nie widzą, co się wystawia? Którzy nie znają prac i artystów? Przecież muzea nie kupują dzieł nowych, wszystkie prace rozważane do kolekcji mają udokumentowaną historię. Od ekspertów oczekiwać należy przynajmniej tej elementarnej wiedzy.

Popatrzmy, jak wygląda standardowa procedura zakupu dzieła sztuki współczesnej do muzeum: kierownicy pracowni czy kuratorzy kolekcji na podstawie swojej najlepszej wiedzy i konsultując się z innymi pracownikami  merytorycznymi w instytucji  na wiele miesięcy przed  naborem typują dzieła do zakupu w danym roku. Te propozycje przedstawiane są komisji zakupów muzealnych oraz poddane dyskusji i przegłosowane. Pod uwagę brane są rozmaite kryteria: jakość i historia dzieła, pozycja artysty, rola, jaką dzieło może odegrać w danej kolekcji, możliwości magazynowe, cena. Dzieła zaakceptowane przez komisję przedstawiane są do zatwierdzenia dyrektorowi muzeum i na tym etapie dopiero przygotowywana jest aplikacja do ministerstwa. Dzieło ujęte w aplikacji do MKiDN przeszło już  tym samym TRZY szczeble weryfikacji. Dopiero teraz nad aplikacją pochylają się eksperci ministra. Co zawiera aplikacja? Oprócz opisu dzieła, także uzasadnienie tego, dlaczego jest ono kupowane do tej właśnie kolekcji a więc jego roli strategicznej. Kolekcje nie są takie same, bo muzea różnią się miedzy sobą, tworząc tym samym pejzaż różnorodnych historii i hipotez sztuki,  a strategie ich uzupełniania wymagają ogromnego wysiłku i czasu. Środki na zakupy nie są duże, nadrabiamy pracowicie, od nieomal trzech dekad, ogromne opóźnienia jeśli chodzi o zasoby polskiej sztuki awangardowej, dzieła twórców międzynarodowych i bieżącej produkcji artystycznej. W naszych muzeach pracują rzeczywiści eksperci, którzy poświęcili życie na budowę swojej kompetencji. Każde muzeum robi swoją kolekcję inaczej, przy zachowaniu standardów merytorycznych i etycznych swojej profesji.

Co jeszcze nie spodobało się nowej komisji? Otóż to, że można tylko przyjąć całość aplikacji (a więc koncepcję strategiczną akwizycji)  a nie głosować na poszczególne dzieła, jak by chcieli nowi eksperci. Co się działo do tej pory? Jeśli MKiDN postanawiało nie sfinansować całości planowanej kwoty zakupu (czyli całego portfela planowanych dzieł), przyznając tylko część środków, dane muzeum mogło w wewnętrznej procedurze zadecydować i przedstawić do ponownej akceptacji zmodyfikowany plan zakupów. A więc dla przykładu: przesunąć zakup któregoś z dzieł na później, spróbować renegocjować ceny, kupić mniej prac danego artysty itp. Czyli spróbować zrealizować plan w miarę posiadanych środków. Wciąż jednak to ludzie tworzący kolekcję muzeum i dyrekcja mogli decydować o zmianach, bo to oni przecież wiedzą najlepiej, co dla muzeum jest pilniejsze i strategicznie najważniejsze w danym momencie. Jeśli nowy regulamin wejdzie w życie, będzie to próba centralizacji procesu decyzyjnego  oraz potencjalne narzędzie cenzorskie. Osoby wobec muzeum zewnętrzne i nie znające ich specyfiki, będą podejmować arbitralne decyzje o tym,  co dla danego muzeum jest ważne.

W swoim komunikacie MKiDN obiecuje, że utrzyma wysokość dotacji na zakupy w tym roku. Liczę, że zawartość ekspertów w ekspertach będzie wystarczająca, aby pozostawić naszym muzeom wolność decydowania o zawartości, profilu i jakości ich kolekcji. Warto byłoby też pamiętać, że opóźnienia i zmiany procedur wprowadzają zamieszanie, powodują kumulację zadań w pracy, która na tym etapie powinna być skupiona już na realizacji zakupów, ich skatalogowaniu i wszelkich innych procedurach inwentarzowych.

 

Na zdjęciu: Krzysztof Wodiczko, Projekcja w Hiroszimie, Kopuła Bomby Atomowej, Hiroszima, 1999, nr 1, fotografia autorska, lamda, dibond, pleksi, metalowe ramy, edycja 3/6, 70 x 58 cm Nr. Inwentarza MNG/GGF/81/FA. Fotografia zakupiona do zbiorów Muzeum Narodowego w Gdańsku w 2015 roku dzięki wsparciu MKiDN, jedna z trzech w miejsce planowanych pięciu.

One thought on “Zawartość eksperta w ekspercie

  1. Pingback: Plusy ujemne, plusy dodatnie | Pilne Muzeum

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s