Ana Mendieta wypada z okna

Sprzedawca usłyszał tylko kobiecy głos krzyczący „nie, nie, nie, nie” a chwilę potem jej ciało uderzyło o dach delikatesów na parterze. Artystka Ana Mendieta miała zaledwie 36 lat gdy 8 września 1985 roku, w niejasnych okolicznościach, wypadła z okna na 34 piętrze budynku pod adresem  300 Mercer Street w Greenwich Village. Mieszkanie dzieliła ze swoim niedawno poślubionym mężem i wieloletnim partnerem, minimalistycznym rzeźbiarzem Carlem Andre. Mąż zgłosił wypadek. Na jego twarzy i przedramieniu śledczy zauważyli świeże ślady, wyglądające na zadrapania. Jego zgłoszenie telefoniczne i późniejsze zeznania różniły się. Sąsiedzi tuż przed upadkiem słyszeli gwałtowną kłótnię dochodzącą z apartamentu. Andre stanął przed sądem z zarzutem morderstwa drugiego stopnia, jednakże w 1988 roku oczyszczono go z zarzutów, powołując się na „uzasadnioną wątpliwość” dotyczącą jego możliwego udziału w jej śmierci.

Urodzona w Hawanie, wychowywała się i studiowała sztukę w Iowa, w ramach pomocy dla kubańskich dzieci- uchodźców. Jej rodzina pozostała na Kubie. Sztuka Mendiety to przede wszystkim performance, z których najmocniejszy jest chyba Untitled (Rape Scene) z 1975 roku. Odtwarzanie scen przemocy, utożsamienie ze skrzywdzoną to wiodące wątki jej twórczości. Jej sztuka była poświęcona przede wszystkim przemocy wobec kobiet, śmierci, celebrowaniu istnienia oraz więzi kobiety z naturą. Prekursorska w łączeniu praktyk land-artu z feminizmem odwoływała się do żywiołów, czego najwybitniejszym przykładem jest Silueta Series (1973-1980) w których tworzyła sylwetkę swojego ciała z użyciem różnorodnych materiałów na łonie natury. Nazywała to rzeźbami z ziemi i ciała. Piszę „łonie” bardzo świadomie. Dla Mendiety tworzenie relacji ciało-ziemia było powrotem do kobiecego  źródła, traktowania Ziemi jak macicy. Potrzebę takiego działania sama wiązała z poczuciem utraty rodzinnego kraju. Mendieta wystawiała i wykonywała performance wiążąc się głównie ze środowiskami sztuki feministycznej i latynoskiej. Wyraźnie zmaskulinizowane środowisko nowojorskich minimalistów, posługujące się szczególnym rygorem formalnym, nie służyło jej. Jej narzędziem było ciało a żywiołem proces.

Mendieta była ofiarą przemocy psychicznej i fizycznej. Ujawniała ale i przeczuwała przemoc. Była silną osobowością i za jej życia mało kto by uwierzył, że mogłaby być czyjakolwiek ofiarą. Przemoc w związkach twórczych to wciąż skrywany temat. Tak łatwo wyprzeć, że silna i twórcza kobieta może też być ofiarą w pracy lub w domu.  Dlatego dziś, w przededniu protestów kobiecych w kraju i na świecie przypominam jej sztukę i życie. Od pewnego czasu grupy performerów podążają za Carlem Andre w miejsca, gdzie ma swoje wystawy i pikietują pod hasłem „Gdzie jest Ana Mendieta?”.

Jest marzec, więc ja znowu o sztuce feministycznej i przemocy wobec kobiet. Pewnie wszyscy i wszystkie malujecie transparenty, szykujecie czapki, czarne stroje i parasolki, maski i inne akcesoria, więc tymczasem wyłączam się i nie przeszkadzam. Dodam tylko na koniec, że wraz z tym postem wprowadzam na blogu nowy tag „uchodźca”. Będę nim oznaczać posty o artystkach i artystach, którzy jako uchodźcy trafili do międzynarodowego obiegu sztuki.

 

Ilustracja: Ana Mendieta, Untitled (Self-Portrait with Blood), fotografia barwna na papierze, 1973 w kolekcji Tate. źródło zdjęcia:Tate.org.uk

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s