Konrad Pustoła

Konrad Pustoła

Wczoraj odebrałam przesyłkę z albumem poświęconym twórczości Konrada Pustoły zredagowanym przez Karolinę Ochab i dzięki temu wiem też, że Konrad ma wreszcie stronę internetową, o jakiej marzył, którą planował, ale której nie było mu dane zrobić.  Zaplanowana jako esej wizualny o twórczości artysty książka jest piękna i wraz ze stroną www daje szansę zobaczenia większości projektów Konrada, także tych, których nie zdążył upublicznić, w jednym tomie.

Poniżej publikuję tekst mojego pożegnania, jakie wygłosiłam w październiku 2015.

Trudno znaleźć w sobie język dla tego, co się stało. Gdy nagle odchodzi nie tylko artysta i współpracownik, ale też powiernik, przyjaciel, towarzysz podróży. Osoba, kórej tak wiele zawdzięczam. Konrad należał do artystów, którzy nas zmieniają, otwierają, uwalniają.  Sprawiał, że ludzie i miejsca powierzali mu swoje sekrety. Przestrzenie miast i fabryk zaczynały nagle opowiadać swoje historie. Konrada interesowało nie tylko to, co on sam widzi. Wiele z jego prac to opowieść o cudzym spojrzeniu. O widzeniu tak, jak widzi inny. Tego doznawałam przyjaźniąc się z nim. Mój przyjaciel miał w sobie ten rodzaj delikatności i ciepła, które wyzwalały natychmiastowe zaufanie. Dawał w rozmowie bezpieczeństwo, nawet, jeśli się z kimś nie zgadzał. Miał dar dostrzegania i dar słuchania. Rozmawialiśmy godzinami o tym wszystkim co przed i za nami. O projektach, które trwały i tych, które miały w przyszłości powstać.

Tak się jednak złożyło, że ostatnią wystawą Konrada była ta, którą przygotowaliśmy wspólnie. Miała być nowym otwarciem w jego praktyce. Poświęcona jego ulubionemu miejscu z dzieciństwa, rodzinnemu wczasowisku w Stawinodze, jest wyjątkowo intymna i osobista. 

Konrad stworzył tą pracą rodzaj eseju o tym, co nas kształtuje, jak doświadczenia miejsc, ludzi i zdarzeń wpływają na obrazy, które tworzymy. Bohaterem uczynił miejsce szczęśliwego dzieciństwa i dorastania chłopca, potem nastolatka, wreszcie czas stawania się mężczyzną, ale też fotografem i artystą.

Tą pracą Konrad uciekł od reżimów fotograficznych wystaw, wrócił do doświadczeń kształtujących nasze osobiste imaginarium. Dlatego ta praca miała być w jego praktyce przełomowa. A jest ostatnia.

 

Fot. Pilne Muzeum

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s